Info

Rowerowanie w liczbach:
Na BikeStats jestem od maja 2009. Od tego czasu...
- dystans: 34312.14 km
- w terenie: 2208.10 km
- średnia prędkość: 17.84 km/h
- prędkość maksymalna: 60 km/h
- najdalej: 331 km
więcej
- najwyżej: 1709 m.n.p.m.
Wielki Krywań Fatrzański (SK) więcej
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny

Dane wyjazdu:
101.10 km
8.60 km teren
04:42 h
21.51 km/h:
Maks. pr.:45.00 km/h
Temperatura:10.0
Podjazdy: m
Rower:DemoTywator
Strzelce Opolskie, czyli w listopadzie też można ;)
Sobota, 15 listopada 2014 · dodano: 10.12.2016 | Komentarze 0
Korzystając z dobrej pogody postanowiłem zrobić sobie nieco dłuższą przejażdżkę. W końcu nie zawsze w listopadzie aura bywa tak łaskawa. Jadę tam, gdzie dobre asfalty - na zachód. Wiatr wieje w plecy, ruch minimalny, jest dobrze :)
Wszystko jedno gdzie, byle z wiatrem :)© Goofy601

Przygotowane do zimy© Goofy601
Albo mam spore zapasy energii albo ten wiatr tak bardzo pomaga. Niebawem docieram do Paczynki gdzie tuż przy drodze znajduje się stary młyn. Mimo że już dawno przebudowany, nietrudno rozpoznać jego pierwotną funkcję.

Stary młyn w Paczynce© Goofy601
Chwilę później już widzę wieżę wodną. A więc dotarłem do Toszka. Ze średnią... 27 km/h... no pięknie :P

Toszek wita wieżą wodną już z daleka© Goofy601
Będąc w Toszku nie mogę sobie odmówić wizyty na zamku. Jak się okazuje przeprowadzane są tu właśnie jakieś prace remontowe. Na szczęście nie przeszkadza to nikomu wpuszczać zwiedzających.

Brama zamku w Toszku© Goofy601

Toszecki zamek w remoncie. Panowie Robotnicy pozują ;)© Goofy601

Jest i biała dama :P© Goofy601
Jest leniwe, wręcz senne przedpołudnie. Skoro idzie tak dobrze, to gdzie by tu jeszcze...? ;) Włącza mi się tryb "odkrywczy" i z ciekawości zaraz za miastem skręcam w prawo. Kierunek Sarnów. Na horyzoncie majaczy Sarnowska Góra o zatrważającej wysokości 292 m.n.p.m. Niby skromnie, ale przy tej rzeźbie terenu wystarczy by zlokalizować na niej punkt widokowy na okolicę. Niestety drogi żadnej na szczyt nie znajduję, a dojazd odcina mi traktor, przerzucający niespiesznie skiby czerwonawej ziemi. Nic to, ruszam dalej w nieznane :)

Czas odkryć nieznane :)© Goofy601

Ciekawe dokąd dojadę? :)© Goofy601
Wąskie i bardzo urokliwe dróżki prowadzą mnie najpierw do Sarnowa, później do Dąbrówki. Mapy nie wziąłem, ale nie mam na co narzekać. W tej małej miejscowości oznakowania turystycznego wszelkiej maści prawdziwe zatrzęsienie. Jest również plan okolicznych szlaków rowerowych. Po krótkiej analizie decyduję się kontynuować podróż na północny zachód. Po drodze mijam resztki zabudowy folwarcznej z początku XIX w.

Stodoły zabytkowego dworu© Goofy601
Kawałek dalej kończy się Dąbrówka, a zaraz za nią... asfalt ;) Jadę rowerem teoretycznie szosowym, mapa pokazywała drogę utwardzoną. Liczę więc, że ów leśny dukt będzie wystarczająco utwardzony ;) Przecież Dema ma klika cech roweru trekingowego, a na oponach jest bieżnik. Damy radę.

Definitywnie koniec ;)© Goofy601

Asfaltu niestety też... ;/© Goofy601
Im dalej w las tym ciekawiej... :P

Dobrze że uprzedzają ;)© Goofy601
Po dłuższej przeprawie przez rozjeżdżone kałuże ląduję na niewielkiej polanie w środku rezerwatu Hubertus. Jak się później okazało jest to właśnie tu prawie 70 lat temu miał miejsce tragiczny finał operacji "Lawina" - likwidacja części oddziału partyzantki NSZ z Podbeskidzia. Tak sobie przypominam, że kiedyś trafiłem w Zabrzegu na tablicę upamiętniającą miejsce śmierci ich dowódcy - "Bartka".

Krzyż upamiętniający miejsce śmierci partyzantów© Goofy601

Tablica przy "Polanie Śmierci"© Goofy601
Kawałek dalej znajduje się dwór myśliwski z 1895r, obecnie filia szpitala psychiatrycznego w Toszku. Zwiedzanie z wiadomych przyczyn niemożliwe ;)

Dawny dwór myśliwski w Hubertusie© Goofy601
Jeszcze kilka metrów leśną ścieżką i dojeżdżam w końcu do "cywilizacji". Sądząc po nazwie miejscowości wjechałem również na Opolszczyznę :)

Czyżby już Opolszczyzna? ;)© Goofy601
Barutu nie zdążam dokładnie obejrzeć bo już z pierwszej zagrody wypada na mnie bardzo bojowy jamnik. Szybki i do tego strasznie ambitny - odprowadza mnie aż do ostatnich zabudowań.

Cała na przód :)© Goofy601
Wjeżdżam do niemal zupełnie opustoszałej Jemielnicy. Nie widać tu żywego ducha. Za to w miasteczku panuje ogólny ład i harmonia.

Hmm, nawet podobnie ;)© Goofy601

Rynek w Jemielnicy© Goofy601

Jemielnicka zabudowa rynku© Goofy601
Na rynku trafiam na pomnik upamiętniający ofiary wojny. Początkowo jedynie z pierwszej, potem także i tej drugiej. Monument umieszczony między kamiennymi łukami otaczają tablice z nazwiskami poległych mieszkańców Jemielnicy. Najstarsze napisy są też wyryte na cokole, na którym spoczywa wielki hełm w wiadomym kształcie. Nie wiedzieć czemu przypomina mi dawną formę zburzonego niedawno rokitnickiego pomnika spod poczty. Tyle że tamten wzniesiono ku czci Horsta Wessela ;)

Pomnik pamięci ofiar obu wojen© Goofy601

Charakterystyczny kształt© Goofy601
Jako że trwa przedwyborcze zamieszanie, i tutaj dotarły plakaty. Na szczęście Jemielnicę ominęła mania "tapetowania" wszystkiego podobiznami potencjalnych wybrańców narodu. Plakaty owszem, są, ale w ilości rozsądnej ;) Co ciekawe polityczna walka rozgrywa się tu chyba wyłącznie między Mniejszością Niemiecką a Ruchem Autonomii Śląska... Innych plakatów nie zaobserwowałem :P

Eh, specyfika regionu :)© Goofy601

Plakat wyborczy 2 ;)© Goofy601
Obiektem dominującym okoliczny krajobraz jest kościół Wniebowzięcia NMP oraz klasztor Cystersów.

Kościół wniebowzięcia NMP w Jemielnicy© Goofy601

Kościelna brama© Goofy601
Tuż obok znajduje się stary młyn przyklasztorny, w latach 30-tych ubiegłego wieku przebudowany na dom mieszkalny. W jego sąsiedztwie informacja turystyczna.

Pocysterski młyn, a raczej jego przebudowana adaptacja z lat 30-tych© Goofy601

Dom mieszkalny w zabytkowym młynie© Goofy601

Tablica pamiątkowa© Goofy601

Punkt informacji turystycznej© Goofy601
Panoramę Jemielnicy najlepiej podziwiać z brzegu przykościelnego stawu otoczonego deptakiem z żółtych kamyczków. Wspaniałe miejsce na poobiedni spacer z rodziną. Niestety nawet tu żywego ducha... ;)

Do parku :)© Goofy601

Deptak nad jeziorkiem© Goofy601

Leżakowanie na słońcu (kaczuchy muszą być :P )© Goofy601
Pora ruszać w dalszą drogę. Na wyjeździe żegna mnie "witacz" z makietą kościoła i... prawdopodobnie cystersa :P Skala całkowicie przypadkowa ;)

Egzotyczny "witacz" :P© Goofy601
Na pobliskiej stacji zatrzymuję się na obiad. Pożywny hot-dog zjedzony na stacyjnym krawężniku dodaje sił. Można jechać dalej.
Mijam wioskę Szczepanek a w niej zabytkowy drewniany kościółek. Jest zamknięty (w przypadku drewnianych kościółków to raczej normalne), czytam więc w umieszczonej obok gablocie ciekawą historię jego powstania. Otóż stanął on w tym miejscu dopiero w 1962 roku, dzięki staraniom cieśli Antoniego Piontka, który postanowił zorganizować jego przeniesienie w dowód wdzięczności za uratowanie życia po wypadku motocyklowym.

Drewniany kościół w Szczepanku© Goofy601
Jesień, słońce szybko zachodzi, pora myśleć o powrocie. Przyspieszam i wjeżdżam do Strzelec Opolskich od nie znanej wcześniej strony. Zresztą samych Strzelec również za bardzo nie znam ;) Czasu niewiele, ale błądząc ulicami starówki też można wiele zobaczyć.

Uliczki strzeleckiej starówki© Goofy601

Browar w Strzelcach© Goofy601

No, skoro zaprasza... :P© Goofy601

Pomnik Żeromskiego (wbrew pierwszemu skojarzeniu nie był on budowlańcem... ;) )© Goofy601

Strzelecki ratusz© Goofy601
Wyłupiasty bruk ewidentnie nie służy szosowym kołom. Odnajduję wreszcie główną wylotówkę we właściwym kierunku i już gładkim opolskim asfaltem śmigam w stronę domu. Śmigam to oczywiście na wyrost powiedziane. Mój sprzymierzeniec wiatr teraz postanowił działać na moją niekorzyść ;) Na otwartych przestrzeniach daje się to szczególnie we znaki.

Cichy spowalniacz wiatr... ale widoki i tak fajne ;)© Goofy601

Wieża obserawcyjna w Błotnicy Strzeleckiej© Goofy601
I tak będzie już aż do zmroku. Walka z wiatrem, ale za to ruch minimalny i ładne widoki. Po dwóch godzinach, już w całkowitej ciemności docieram do upragnionej tablicy "Zabrze". Odziany w kamizelkę odblaskową, bez tylnej lampki (o zgrozo, nie przewidziałem, że będę wracał tak późno :/ ). Jeszcze mała rundka na Helenkę dla rozruszania kości i wyrównania kilometrażu ;) Okazuje się, że nawet w listopadzie można przypadkiem walnąć "setkę". I do tego jaką pouczającą :D
Rokitnica-Wieszowa-Boniowice-Karchowice-Zawada-Pyskowice-Paczynka-Pisarzowice-Toszek-Sarnów-Dąbrówka-Barut-Jemielnica-Szczepanek-Strzelce Opolskie-Warmątowice-Błotnica Strzelecka-Płużnica-Toszek-Pisarzowice-Paczynka-Pyskowice-Zawada-Karchowice-Boniowice-Wieszowa-Rokitnica-Helenka-Rokitnica