Info

Rowerowanie w liczbach:
Na BikeStats jestem od maja 2009. Od tego czasu...
- dystans: 34312.14 km
- w terenie: 2208.10 km
- średnia prędkość: 17.84 km/h
- prędkość maksymalna: 60 km/h
- najdalej: 331 km
więcej
- najwyżej: 1709 m.n.p.m.
Wielki Krywań Fatrzański (SK) więcej
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny

Dane wyjazdu:
11.30 km
0.00 km teren
01:20 h
8.48 km/h:
Maks. pr.:31.00 km/h
Temperatura:8.0
Podjazdy: m
Rower:Grand Adventure-S
Beskid Śląsko-Morawski dzień 3 - Deszczowy prawie Radhost ;)
Piątek, 4 maja 2012 · dodano: 21.05.2012 | Komentarze 3
Po wczorajszych przygodach z burzą mieliśmy pewne obawy co do pogody. Dziś przypada ostatni dzień naszego debiutu w czeskich Beskidach. Przed powrotem do Polski mamy jeszcze w planach próbę zdobycia jeszcze jednego szczytu. Naszym celem na dziś jest Radhost. Niebo jednak nie wygląda najlepiej - jest zdecydowanie za nisko ;)
Poranek - mgły nad Małym Smrkiem© Goofy601
Podbudowani ostatnimi sukcesami postanawiamy nie zrażać się od razu - przecież nie pada. A i te 10'C nie takie straszne ;) Pakujemy dobytek, wylogowujemy się ze Skałki i ruszamy w stronę Frenstat pod Radhostem. Po drodze jeszcze postój w Ostravicach na zakupy i zwiedzanie.

Segreguj surowce - szkło ;)© Goofy601
W drodze do Frenstat kilka razy się gubimy. Niech żyją mapy drukowane z netu - nigdy więcej ;)
Gdy dojeżdżamy do celu zaczyna... padać ;) Czekamy. Po 20 min czekania rzeczywiście przestaje padać, zaczyna siąpić :P Duch bojowy jednak w nas nie ginie - przecież mamy sprzęt do zadań specjalnych. W pełnym rynsztunku bojowym rozpoczynamy podjazd zmoczonym asfaltem.

Pełna gotowość do wymarszu w trudnych warunkach atmosferycznych ;)© Goofy601
Już za pierwszymi zakrętami trafiamy na niedużą kapliczkę.

Kapliczka pod Radhostem© Goofy601
Pnąc się w górę co jakiś czas mijają nas chmury. Niektóre dołem a niektóre centralnie środkiem drogi ;)

Pod nami chmury ;)© Goofy601

Droga na Radhost - widoczność się pogarsza.© Goofy601
Mniej więcej w połowie drogi na przełęcz Pustevny, jakiś dobry człowiek postawił wiatę turystyczną pod którą można chwilę odpocząć od deszczu. Odpoczywając podziwiamy mostek ze stalowych rurek. Mokre wyglądają prawie jak z drewna ;)

Mostek skąpany w deszczu© Goofy601
Im dalej w górę tym mniej deszczu. Powietrze robi się natomiast coraz mniej przezierne tworząc niesamowity wręcz klimat ;)

Coraz lepiej... ;)© Goofy601
Oprócz dziur w jezdni Czesi oznaczają na asfalcie wszystko co może się przydać turyście ;)

Punkt widokowy :P© Goofy601
Gdy ponownie pojawia się deszcz trochę już przemarznięci zaczynamy poważnie zastanawiać się nad dalszym losem dzisiejszej wyprawy. Na przełęczy Pustevny (ok 1000 m.n.p.m) naszym oczom ukazuje się taki oto widok.

Pustevny - widoczność umiarkowana ;)© Goofy601
O zdjęciach już raczej możemy zapomnieć. O wędrówce niebieskim szlakiem na Radhost (4km) raczej też ;) We mgle znajdujemy drzwi do jakiegoś schroniska, które od wewnątrz przypomina raczej ośrodek sportowy. Tu okazuje się że z obiadu także nici bo jeszcze "zawrena".
Skonsumowaliśmy zatem na schroniskowym ganku przygotowane naprędce kanapki z dżemem ;)

Posiłek na ganku.© Goofy601
W międzyczasie widoczność pogorszyła się jeszcze bardziej i nie było sensu myśleć o czymś innym niż powrót.

Niebieski szlak na Radhost - musicie wierzyć na słowo ;)© Goofy601
Opuściliśmy to miejsce lekko zniesmaczeni, w przekonaniu że nie ma tu nic ciekawego. Dopiero gdy po powrocie zasiedliśmy do netu by dowiedzieć się czegoś więcej o przełęczy Pustevny prawie pospadaliśmy z krzeseł... Kilka zabytkowych, pięknie zdobionych schronisk górskich, kapliczki, pomniki... i to wszystko może z 15m od nas :PP
Paskudna mgła :P Już planujemy rewanż, bo jak widać warto. Nauczka na przyszłość - trzeba czytać gdzie się jedzie ;)
W drodze powrotnej wstąpiliśmy jeszcze pozwiedzać dworzec w Czeskim Cieszynie. Wyglądał dziwnie znajomo ;)

Dworzec kolejowy w Czeskim Cieszynie.© Goofy601
Do Ciśca dotarliśmy pod wieczór po uprzednim przebiciu się przez ogromną ulewę...

Autostrada do Ciśca :P© Goofy601
Tak oto zakończyliśmy pierwszą kilkudniową zagraniczną ekspedycję. A już po głowie mi chodzą kolejne. Cóż, apetyt rośnie w miarę jeżdżenia ;)
Komentarze
Kajman | 06:39 środa, 23 maja 2012 | linkuj
Faktycznie szkodą, że pogoda nie dopisała:(
Jestem pod wrażeniem, podjazd tam jest masakryczny, zjazd super. Kiedyś miałem tam ponad 70km/godz i nawet w Alpach nie pojechałem szybciej.
Widoki ze szczytu są świetne, powinniście tam wrócić:)
Jestem pod wrażeniem, podjazd tam jest masakryczny, zjazd super. Kiedyś miałem tam ponad 70km/godz i nawet w Alpach nie pojechałem szybciej.
Widoki ze szczytu są świetne, powinniście tam wrócić:)
daniel3ttt | 22:15 poniedziałek, 21 maja 2012 | linkuj
Pogody nie zazdroszczę a gratuluję że udało się zdobyć Pustevny. Byłem tam w kwietniu w nieco lepszej pogodzie. Zapraszam na blog. Jakby co to mogę co nieco doradzić jeśli chodzi o czeskie Beskidy bo to moje tereny:) Polecam okolice Trzyńca i Jabłonkowa, np: Jaworowy, masyw Połomu, Hrczawa i wiele innych.
Komentuj