Info

Rowerowanie w liczbach:
Na BikeStats jestem od maja 2009. Od tego czasu...
- dystans: 34312.14 km
- w terenie: 2208.10 km
- średnia prędkość: 17.84 km/h
- prędkość maksymalna: 60 km/h
- najdalej: 331 km
więcej
- najwyżej: 1709 m.n.p.m.
Wielki Krywań Fatrzański (SK) więcej
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny

Wpisy archiwalne w miesiącu
Październik, 2010
Dystans całkowity: | 407.90 km (w terenie 37.40 km; 9.17%) |
Czas w ruchu: | 23:12 |
Średnia prędkość: | 17.58 km/h |
Maksymalna prędkość: | 49.00 km/h |
Suma podjazdów: | 1275 m |
Liczba aktywności: | 11 |
Średnio na aktywność: | 37.08 km i 2h 06m |
Więcej statystyk |
Dane wyjazdu:
43.20 km
9.20 km teren
02:32 h
17.05 km/h:
Maks. pr.:37.00 km/h
Temperatura:13.0
Podjazdy:545 m
Rower:Grand Adventure-S
Skansen Kolejowy w Pyskowicach.
Sobota, 30 października 2010 · dodano: 31.10.2010 | Komentarze 2

Skansen kolejowy w Pyskowicach© Goofy601
Dziś przerwa w cmentarnych szaleństwach. Z okazji dnia wolnego, pięknej pogody oraz ogromnego rowerowego głodu wybrałem się na wycieczkę. Jako cel wybrałem Skansen kolejowy w Pyskowicach – miejsce, do którego wybierałem się od wiosny, ale zawsze było jakoś nie po drodze. Oczywiście, żeby nie było tak łatwo opracowałem trasę tak, by prowadziła drogami, którymi jeszcze nigdy nie jechałem ;) Zaczęło się już za Wieszową, gdzie skierowałem się polnymi drogami na zachód.

Gdzieś na polach za Wieszową.© Goofy601
Droga przechodzi w leśną ścieżkę, która wyprowadza mnie w okolice ziemięcickiej leśniczówki. Tu skręcam do centrum Ziemięcic i mijając ruiny kościoła jadę kawałek znaną mi szosą na Czechowice.

Ruiny kościoła w Ziemięcicach.© Goofy601
Przed Przezchlebiem znów skręcam w pola, a raczej w szeroką szutrową drogę. Jedzie się bajecznie. Niestety chwilę później ląduję w jedynej na całej trasie kałuży. Jedynej za to rozlewającej się na całą szerokość drogi i dosyć błotnistej. Nie zrażony ruszam jednak dalej i zgrzytając przeraźliwie hamulcami jadę w nieznane. A trzeba przyznać, że widoki są zachęcające :)

Zaciszne polne ścieżki.© Goofy601
W miarę jak odpada błoto z opon i obręczy krajobraz wokół robi się coraz piękniejszy. Jadę raz w górę raz w dół, raz wąskim asfaltem, raz szerokim szutrem. Mijam spokojne wioseczki oraz ruiny gorzelni w Karchowicach. Gdyby nie wyznaczony na dziś cel, mógłbym tak jeździć jeszcze długo :P

Kaplica Św. Marka w Zawadzie.© Goofy601
Wąską piaszczystą dróżką docieram do samych Pyskowic. Zaczyna się poszukiwania skansenu. Po tej części miasta jeszcze nie jeździłem.

Pyskowice© Goofy601
Wreszcie trafiam na ul. Piaskową. Do skansenu trafić nie jest łatwo. Na początek trafiam na parowóz-pomnik.

Parowóz na stacji w Pyskowicach© Goofy601
Tu od pana Ochroniarza/Dróżnika dowiaduję się – „za trzecim wiaduktem w lewo, tam jest na ścianie napisane, schodkami do góry”. Faktycznie, znalezienie odręcznego napisu łatwe nie jest. Po wdrapaniu się po dość stromych, częściowo pokruszonych schodkach mam przed oczami coś, co było kiedyś jednym z najważniejszych węzłów kolejowych tej części Śląska. Teraz wygląda delikatnie mówiąc smętnie. Zarośnięte trawą olbrzymie torowisko i popadająca w ruinę zabytkowa infrastruktura z zawaloną niedawno parowozownią wachlarzową (1902r) na czele.

Zaniedbane zabudowania kolejowe© Goofy601

Zawalona parowozownia :/© Goofy601

Ocalały fragment zawalonej parowozowni z 1902r© Goofy601
Po chwili zadumy ruszam dalej za wymalowanymi na murach strzałkami. Niektóre z nich zdają się być widoczne tylko w bezlistnych porach roku ;)

Drogowskaz ;)© Goofy601
W tej przygnębiającej scenerii działa grupa miłośników kolei. Założyli oni stowarzyszenie mające na celu ratowanie zabytków taboru kolejowego. Na terenie parowozowni i hali wagonowej założyli skansen, w którym zgromadzili ponad 70 cennych parowozów, lokomotyw oraz wagonów. Przywracaniu im dawnej świetności poświęcają swój wolny czas, przy okazji udostępniając tabor zwiedzającym.
Obecnie członkowie stowarzyszenia zamiast walczyć z wcinającą parowozy korozją, muszą zmagać się z oporem urzędników. PKP ”Nieruchomości” widzi w nich źródło zysku, nakładając ogromne czynsze za dzierżawę budynków. Z kolei miasto, które mogłoby wykupić grunt pod muzeum, nie widzi w tym interesu. Nie przeszkadza mu to jednak chwalić się, że posiada skansen ;)
Na prawdę przykro jest patrzeć na zrezygnowane miny tych ludzi, gdy ich pasję i kawał historii przelicza się na pieniądze w tak bezmyślny sposób. Bo co jest lepszą wizytówką dla przedsiębiorstwa kolejowego jakim jest PKP? Zadbane, przyciągające turystów muzeum, czy kupa gruzu rozkradana przez złomiarzy?
Nóż się otwiera patrząc na takie marnotrawstwo.
Póki co, kolekcję można oglądać pod gołym niebem. Z powodu zawalenia się parowozowni pod dachem znalazły miejsce tylko odnowione egzemplarze. Może to przez zbliżające się Zaduszki, ale zwiedzając miałem wrażenie, że to nie skansen a cmentarzysko parowozów :(

Duch parowozu...© Goofy601

... prawie całkiem przejrzysty ;)© Goofy601

Olbrzymia maszyna© Goofy601

Co to może być? ;)© Goofy601

Wnętrze© Goofy601
kilka detali ;):


Dobrze że ostrzegają ;)© Goofy601

Zabytkowy WARS© Goofy601
Z całości zabudowań najlepiej prezentuje się chyba wieża wodna.

Wieża wodna.© Goofy601
Na deser to co lubię najbardziej – stare hale ;) Czy to fabryka, elektrownia czy warsztat mają w sobie ten specyficzny klimat. Przed wejściem zostaję pouczony, że oprócz ekspozycji prowadzony jest tu także czynny warsztat, że wszędzie leżą różne elementy i mam uważać by nigdzie nie wpaść. Ok. kask już mam, wchodzę. W środku lekka poświata, ale poza tym ciemno jak w... nocy :P Już wiem, że ze zdjęć nici. Hala faktycznie nieduża, dwa tory a na nich stłoczone lokomotywy. Przeciskając się obok kolejnych parowozów przyświecam sobie latarką. Zapatrzony na potężne koła potykam się o coś twardego. Tym czymś jest... Warszawa M20 :P Pewnie też czeka na remont.
Nagle rozlega się gwizd i wielka maszyna stojąca jakieś 30cm ode mnie zaczyna się przemieszczać. Niesamowite wrażenie :D Wyjeżdżający z wagonowni parowóz odsłania okna i do hali wpada wreszcie trochę światła. Moim oczom ukazuje się ta oto perełka :)

Prawdziwe cudeńko :)© Goofy601

Hala warsztatowa.© Goofy601

Zakamarki hali warsztatowej© Goofy601
Na zewnątrz jeszcze sporo ciekawych parowozów i wagonów. Niestety aparat ma już dość, a i ja muszę się zbierać bo słońce zeszło już dość nisko.

Cierpliwie czeka na swoją kolej© Goofy601
Powrót do domu już znaną trasą przez Czechowice. Wizyta w skansenie zadziałała na mnie jakoś tak dziwnie refleksyjnie. Całą drogę nie dawała mi spokoju beznadziejna sytuacja tego miejsca... :/ Może znajdzie się ktoś, kto wymyśli cudowne rozwiązanie. Ja niestety nie mam pomysłu.
A kto by chciał pojechać pooglądać stare parowozy póki jeszcze istnieją to wszelkie informacje znajdzie tutaj
Zwiedzanie w każdą sobotę od 11:00 do 18:00
Pokaż trasę GPS">[img width="600" height="450"] [/img]
Dane wyjazdu:
42.20 km
6.10 km teren
02:14 h
18.90 km/h:
Maks. pr.:37.00 km/h
Temperatura:10.0
Podjazdy: m
Rower:Grand Adventure-S
Praca dobrym pretekstem ;)
Sobota, 23 października 2010 · dodano: 24.10.2010 | Komentarze 2
Dziś dzień bardzo ładny ale wietrzny. Od rana zastanawiam się gdzie by tu pojechać. Po obiedzie sms z pracy, że trzeba by cośtam podpisać. Dwa razy powtarzać nie trzeba – zasuwam do Gliwic :)Na miejsce dociera dość szybko. Zimny wiatr w twarz nie uprzyjemniał jazdy, dlatego tą cześć wolałem już mieć za sobą. Podpisik, krótka pogawędka i ruszam z powrotem.
W tą stronę to już sama przyjemność – cieplutko, wiatr w plecy, no i piękny jesienny krajobraz. Leniwie przetoczyłem się przez Żerniki. Mijając kościół zasłuchałem się na chwilę – msza odprawiana po niemiecku. Jakoś tak dziwnie pasowała do tego miejsca i krajobrazu... jakbym się przeniósł w czasie :)

Najlepszy środek transportu do kościoła.© Goofy601

Dzwonnica kościoła w Żernikach.© Goofy601
Kawałek dalej skusiło mnie kilka nowych polnych dróżek.

Polna droga w Żernikach© Goofy601
W Szałszy mijam remizę. Zajęty zamiataniem podjazdu strażak nawet nie zwrócił uwagi że robię zdjęcia. Pod ścianą zabytkowy rower, cisza, spokój, zachodzące słońce.. sielanka po prostu :)

Remiza w Szałszy© Goofy601
Tak mnie jakoś ciągnęło by się włóczyć po polach. Trafiłem na plac budowy „A jedynki”, wjechałem na niedawno zrobiony nasyp wiaduktu. Niestety jeszcze nie przejezdny górą ;)
Nawet nie zauważyłem kiedy zrobiło się ciemniej i chłodno.

Wiadukt na A1© Goofy601
Do domu już żwawszym tempem w celu rozgrzewki ;)
Rokitnica-Mikulczyce-Szałsza-Żerniki-Gliwice-Żerniki-Szałsza-Żerniki-Szałsza-Czekanów-Mikulczyce-Rokitnica
Dane wyjazdu:
38.40 km
3.10 km teren
02:25 h
15.89 km/h:
Maks. pr.:38.00 km/h
Temperatura:6.0
Podjazdy: m
Rower:Grand Adventure-S
Bytomska Ogniskowa Masa Krytyczna :)
Piątek, 22 października 2010 · dodano: 24.10.2010 | Komentarze 2
Ostatnio co się wybieram na masę to jest coś do zrobienia przy rowerze. Tak było i dziś ;) Rozwiązałem zagadkę szurającego hamulca. Źle wykonany klocek wytarł się do metalu i skutecznie zmniejszał masę przedniego koła metodą obróbki skrawaniem ;) Następne klocki będą porządnej firmy. Tymczasowo wymieniłem ten uszkodzony na mało używany znaleziony w szafie. (całe szczęście był jakiś ;) ) Potem już tylko smarowanie łańcucha, ciepłe ciuchy i w drogę.Przez las Miechowicki i Karb docieram do rozkopanego Bytomia. Tym razem trasa przejazdu Masy będzie skrócona z powodu licznych robót drogowych i meczu. Decyzja dobra, bo już w połowie trasy robi się dość zimno. Tempo spokojne, kolumnę asekuruje policja, pogotowie i straż miejska.

Najdłuzszy rower na masie ;)© Goofy601

Na trasie Bytomskiej Masy Krytycznej© Goofy601
Wszyscy ( a jest nas całkiem sporo) zmierzamy na teren kąpieliska miejskiego, gdzie czeka już na nas wyborna grochówka i ognicho:) W samą porę, bo już solidnie wymarzłem.

Uroczyste zaproszenie do grochówki ;)© Goofy601
Pomimo niskiej temperatury atmosfera świetna. Poznaję osobiście Kubush’a i Serafina z Zabrzańskiej Masy. Gadamy chwilę i umawiamy się wstępnie na objazd zabrzańskiej obwodnicy rowerowej:)
Na terenie basenów są do wypożyczania rowery elektryczne. Trzeba będzie kiedyś spróbować jazdy takim wynalazkiem ;)

Rowery elektryczne.© Goofy601
Przy ognisku ciąg dalszy pogawędek, pieczenie kiełbachy i ogólnie super klimat. Podobno jest to pierwsze legalne ognisko tutaj od 30 lat.

Prawdziwy rowerzysta nawet przy ognisku jest widoczny :P© Goofy601

Masowe ognisko :)© Goofy601
Na koniec dla chętnych nocne zwiedzanie podświetlonego Bytomia. Do domu zbieram się z Gliwicką ekipą. Jeszcze w Bytomiu udaje mi się zgubić, na szczęście wraca po mnie Nax. Dzięki za wspólną jazdę :)
W Bobrku niestety muszę opuścić ekipę i samotnie przez Karb i Miechowice wracać do domu. Na szczęście złapałem dobry rytm, a dzięki nowemu miotaczowi fotonów nawet w lesie Miechowickim nie musiałem zwalniać ;) Baardzo udana masa :)
Rokitnica-Miechowice-Karb-Bytom-masa-Szombierki-Bobrek-Karb-Miechowice-Rokitnica
Kategoria 25 - 50km, Masa Krytyczna
Dane wyjazdu:
38.80 km
3.00 km teren
01:59 h
19.56 km/h:
Maks. pr.:49.00 km/h
Temperatura:7.0
Podjazdy: m
Rower:Grand Adventure-S
Jesienne zwiedzanie okolicy :)
Środa, 20 października 2010 · dodano: 20.10.2010 | Komentarze 5
Wybrałem się dziś standardową trasą do Gliwic pozałatwiać parę spraw. Aura już mocno jesienna, ale bez deszczu więc spokojnie można śmigać na rowerze. Przy drodze pojawiły się nowe znaki prowadzące do „obiektów atrakcyjnych kulturowo” :)
Nowe oznakowanie unijne ;)© Goofy601
Jadę sobie dalej znaną mi trasą, rozmyślam, nagle stop – coś się nie zgadza. Zawracam i już wiem co jest nie tak. Część dworca kolejowego w Mikulczycach przestała istnieć...

Czegoś brak...© Goofy601
Jeździłem tędy wiele razy, zupełnie nie zwracając uwagi na budynek o jak się okazuje bogatej, choć smutnej historii.
W latach świetności wyglądał mniej – więcej tak :

Archiwalne zdjęcie dworca w Mikulczycach© Goofy601
(nawet retro-biker się załapał ;) )
edit 23,10,2010

Okrojony dworzec w Mikulczycach.© Goofy601
Cóż, po chwili zadumy ruszam dalej, by o w miarę normalnej porze być w Gliwicach. Na miejscu okazuje się, że nic nie załatwię bo kadrowa jest na urlopie ;) Hmm, przynajmniej mam fajną jesienną wycieczkę.
Kręcę się trochę po mieście focąć tu i ówdzie. W oczy rzuca mi się ciekawa architektonicznie szkoła z 1908 roku.

Szkoła podstawowa nr 20 w Gliwicach© Goofy601
Nad każdym z wejść znajduje się rzeźbiona postać.

Profesor ?© Goofy601

Czyżby lekcja WF-u? ;)© Goofy601

Przykładna uczennica?© Goofy601
Po solidnej porcji focenia kieruję się do domu podziwiając jesienny krajobraz.

Pola w okolicy ul. Leśnej© Goofy601

Liściasta posypka :)© Goofy601
Rokitnica-Mikulczyce-Szałsza-Żerniki-Gliwice-Żerniki-Szałsza-Mikulczyce-Rokitnica
Kategoria 25 - 50km
Dane wyjazdu:
38.10 km
3.20 km teren
01:58 h
19.37 km/h:
Maks. pr.:38.00 km/h
Temperatura:6.0
Podjazdy: m
Rower:Grand Adventure-S
Praca we mgle ;)
Czwartek, 14 października 2010 · dodano: 14.10.2010 | Komentarze 3
Dziś znowu wybrałem się do pracy rowerem. W prawdzie mgła nie wyglądała zachęcająco, ale dało się jechać. (wycierając co chwila okulary :P)
ul. Lesna© Goofy601
Z powrotem było już dużo ładniej i nawet trochę cieplej ;)

Droga rowerowa niedaleko budowanej A1 :)© Goofy601
Rokitnica-Mikulczyce-Szałsza-Żerniki-Gliwice-Żerniki-Maciejów-Mikulczyce-Rokitnica
Kategoria 25 - 50km
Dane wyjazdu:
47.00 km
3.40 km teren
02:18 h
20.43 km/h:
Maks. pr.:41.00 km/h
Temperatura:5.0
Podjazdy: m
Rower:Grand Adventure-S
Praca i urząd.
Środa, 13 października 2010 · dodano: 13.10.2010 | Komentarze 0
Wykorzystując ostatki dobrej pogody, pomimo porannego chłodu, ruszyłem dziś do pracy rowerem. Co tu dużo mówić - dobra odzież to podstawa. Dzięki koszulce z lidla i dekathlonowskim getrom jechało mi się komfortowo. A było zaledwie 3-4'C.Po pracy zahaczyłem jeszcze o Zabrze i urząd skarbowy. Dalej było mi mało, więc pokręciłem się jeszcze po okolicy ;)
Rokitnica-Mikulczyce-Szałasza-Żerniki-Gliwice-Sośnica-Zabrze Centrum-Biskupice-Oś. Młodego Górnika-Rokitnica
Kategoria 25 - 50km
Dane wyjazdu:
9.30 km
0.00 km teren
00:30 h
18.60 km/h:
Maks. pr.:31.00 km/h
Temperatura:11.0
Podjazdy: 40 m
Rower:Grand Adventure-S
Powrót do Zabrza
Niedziela, 10 października 2010 · dodano: 12.10.2010 | Komentarze 0
Każdy wyjazd musi się kiedyś skończyć. Od rana zimno, ale baardzo ładnie. Aż się nie chce iść na pociąg. Trzeba się jednak przemóc by w okrojonym rozkładzie jazdy PKP dotrzeć do domu przed zmrokiem.W pociągu rozkręca się mała rowerowa imprezka. W ostatnim wagonie poznaję dwóch sympatycznych bikerów - Michała i Lucjana. Chłopaki z Sosnowca, objeździli już całą Jurę i teraz postanowili zasmakować Beskidów. Obaj na fullach, solidnie ubłoceni, zmęczeni ale szczęśliwi. Opowiadają o trasie, pokazują zdjęcia. Jak się okazuje jeździliśmy wczoraj w tych samych rejonach. Tyle że im udało się dotrzeć na Rysiankę ;) No ale kto rano wstaje... :P
W Bielsku dosiada się jeszcze Pan na retro-szosie. I tak już do samych Katowic toczy się dyskusja o sprzęcie, trasach, maratonach szosowych itp :)
Rowerzyści to mają jednak niezłą korbę :P Ale pozytywnie.
Na katowickim dworcu spore zamieszanie komunikacyjne. Dużo pociągów wypadło. Po 40min czekania łapię w końcu "inter regio" do Gliwic. Sam nie wiem, czemu te pociągi są droższe od "regio"? Tłok straszny i nie ma gdzie z rowerem się zmieścić ;/
Z Zabrza do domu w pół godzinki, na styk przed zmrokiem ;)
Cisiec-pociąg-Zabrze-Mikulczyce-Rokitnica
Kategoria 0 - 25km
Dane wyjazdu:
29.50 km
3.70 km teren
02:16 h
13.01 km/h:
Maks. pr.:44.00 km/h
Temperatura:9.0
Podjazdy:450 m
Rower:Grand Adventure-S
Hala... Boracza ;)
Sobota, 9 października 2010 · dodano: 12.10.2010 | Komentarze 2

Tablica na schronisku.© Goofy601
Kolejny górsko-rowerowy weekend :) Mając na uwadze ostatnią wpadkę ze Skrzycznem, tym razem dokładnie planujemy wycieczkę. Celem nr jeden jest Hala Boracza, jak starczy sił i czasu spróbujemy zaatakować Rysiankę. Zapowiada się więc jazda halami, gdzie przy dzisiejszej pogodzie muszą być piękne widoki :) Swoją drogą Eli chyba na dobre zasmakowało rowerowanie. Dopiero dwa tygodnie od mega porażki nawigacyjnej, a Ona już daje się wyciągnąć na kolejną wycieczkę ;)
Wyruszamy po śniadaniu, gdy tylko w ogródku stopniał szron ;) Kierunek Żabnica Skałka. Zamierzamy podjechać rekreacyjnie asfaltem ile się da. Słoneczko świeci, ale jest trochę zimno.
W Żabnicy remontują drogę. Tam gdzie jest już gotowa sunie się lekko i przyjemnie. Oczywiście pod warunkiem posiadania wąskich opon ;)

Nowa droga się buduje w Żabnicy :)© Goofy601
Mniej więcej w połowie drogi do Skałki mijamy drewniany kościół wzniesiony w 1914 roku. Kościół jest konstrukcji zrębowej. W barokowym, drewnianym wnętrzu uwagę przykuwa tekst modlitwy „Ojcze nasz” zataczający pętlę po wszystkich ścianach.

Drewniany kościół w Żabnicy (1914r.)© Goofy601

Wnętrze kościoła w Żabnicy.© Goofy601
W Skałce skręcamy na czarny szlak. Tu dalej jest asfalt, a raczej jego pozostałości ;) Jedziemy spokojnym tempem, by za chwilę stanąć w małym korku. Jak widać i na szlaku trafiają się roboty drogowe ;)

Małe utrudnienia na szlaku ;)© Goofy601
Kawałek dalej odbijamy z czarnego szlaku, by serpentynami dojechać na Boraczą. Robi się bardziej stromo.

Powolne podjeżdżanie.© Goofy601

Przyjemny podjazd na Halę Boraczą© Goofy601
Podjazd schodzi nam na pogawędce, wygłupach i podziwianiu widoków ;)

Znalazłem nowy skrót :P© Goofy601

Ela spaceruje ;)© Goofy601
Docieramy pod schronisko. Tak się złożyło, że mimo iż wiele razy przechodziliśmy tędy podczas różnych wycieczek, to nigdy nie weszliśmy do środka ;) Czas to zmienić, a przy okazji zjeść coś pożywnego.

Pod schroniskiem.© Goofy601

Na Hali Boraczej.© Goofy601
W schronisku, zaraz przy wejściu do jadalni, znajduje się galeria pamiątek po turystach. Każdy może ozdobić własną, niepowtarzalną tackę i pozostawić tu na pamiątkę swojego pobytu :)

Niecodzienna księga pamiątkowa w schronisku na Boraczej :)© Goofy601
Po obiadku wyciągamy się na stojących na dworze leżakach. Nie chce nam się jechać dalej ;) Z resztą i tak jest już dość późno.

Górski relaks :) W tle Romanka.© Goofy601
Owinięci kurtkami podziwiamy wspaniałe widoki .Z Hali Boraczej doskonale widać pasmo Romanki , Rysianki i Lipowskiej :)

Panorama pasma Romanki, Rysianki i Lipowskiej© Goofy601
Fajnie tak poleniuchować wśród górskich szczytów :) Czas leci, a słońce schodzi coraz niżej. To znak, że pora się zbierać. Jeszcze tylko kilka fotek...

Zdobywczyni górskich szczytów :)© Goofy601

Malownicza droga na Prusów.© Goofy601
I to co najlepsze w górskiej jeździe – zjazd na dół :) Po gładkim asfalcie jedzie się super, a serpentyny dodają smaku. Do Skałki dojeżdżamy w niecałe 6 minut :P

Pora popędzić w dół :)© Goofy601

Uciekająca Ela ;)© Goofy601
Wracamy tak jak przyjechaliśmy, więc teraz cały czas z górki. Ani się obejrzeliśmy jak dojechaliśmy do domu :)
Cisiec-Węgierska Górka-Żabnica-Skałka-Hala Boracza(854mnpm)-Skałka-Żabnica-Węgierska Górka-Cisiec
Dane wyjazdu:
30.20 km
0.00 km teren
01:38 h
18.49 km/h:
Maks. pr.:42.00 km/h
Temperatura:10.0
Podjazdy: 80 m
Rower:Grand Adventure-S
Urzędy i do Eli.
Piątek, 8 października 2010 · dodano: 12.10.2010 | Komentarze 1
Dzisiejszy dzień upłynął mi na przemieszczaniu się ;) Najpierw do Zabrza do urzędu po druki, potem do domu, a po chwili znów do Zabrza, tym razem na dworzec, by wraz z Elą wsiąść do pociągu w góry. Podobno ostatni weekend ładnej pogody w tym roku. Trzeba to wykorzystać.Podróż upłynęła nam w przejściu, bo cały przedział rowerowy zajęła wycieczka turystycznej młodzieży. Po trzech godzinach przepuszczania ludzi to z jednej to z drugiej strony mieliśmy serdecznie dość. Młodzi miłośnicy przygód wysiedli dopiero w Żywcu :P My cztery stacje dalej. Nie mieliśmy już siły na wieczorne rowerowanie ;)
Rokitnica-Mikulczyce-Zabrze-Mikulczyce-Rokitnica-Mikulczyce-Zabrze-pociąg-Cisiec
Kategoria 25 - 50km
Dane wyjazdu:
43.00 km
4.30 km teren
02:21 h
18.30 km/h:
Maks. pr.:43.00 km/h
Temperatura:12.0
Podjazdy:160 m
Rower:Grand Adventure-S
Zabrzańska Obwodnica Rowerowa
Sobota, 2 października 2010 · dodano: 12.10.2010 | Komentarze 2
Na wczorajszej Masie padła propozycja wspólnego przejazdu nowopowstającą Zabrzańską Obwodnicą Rowerową. Jest to nowoprojektowany szlak rowerowy wiodący wokół całego Zabrza pętlą ok. 60km. Trasa na razie jest w trakcie testów i objazd jej ma na celu wykrycie i skorygowanie wszelkich niedoskonałości ;)Wiele osób zapowiedziało swój przyjazd, ja również nie chciałem tego przegapić. Wszak to doskonały sposób na spędzenie wolnej soboty. Start o 10 w Kończycach. Oczywiście udało mi się spóźnić. Pomyślałem, że nie ma sensu lecieć na drugi koniec miasta i gonić ekipę. Trasa przebiega zaraz koło mojego domu, więc ruszyłem w przeciwnym kierunku z nadzieją spotkania peletonu ;) Tym sposobem dojechałem aż do Biskupic nie spotkawszy nikogo :P
Musiałem ich gdzieś minąć... Cóż, skoro dojechałem aż tutaj to zrobię sobie własną wycieczkę po Zabrzu :)

Pub u Misia ;P© Goofy601
Jak dobrze się przyjrzeć, to nawet betonowy słup do ogrodzenia może okazać się zabytkiem ;)

Napis na słupie.© Goofy601
Kotek wygrzewa się w jesiennym słońcu.

Kicia :)© Goofy601
Docieram do granicy Zabrza z Rudą Śląską. Jadę dalej.

Granica Zabrza i Rudy.© Goofy601

Kamienica - 1895r© Goofy601

Ciekawa zabudowa© Goofy601
Na ul. Wolności skręcam z powrotem w kierunku Zabrza

Jesień w Zabrzu - ul. Wolności.© Goofy601
Kręcę się trochę po mieście, odwiedzam miejsca, w których mnie jeszcze nie było...

Pod Domem Muzyki i Tańca.© Goofy601
i tak powoli w kierunku domu, bo głodny się robię ;)
Tyle wyszło z mojego objeżdżania Obwodnicy Rowerowej. Więcej na jej temat można przeczytaś na stronie Urzędu Miasta oraz na blogu Dynia, który miał to szczęście że przejechał kawałek tej trasy :)